wtorek, 17 maja 2016

Jestem wolnym człowiekiem!

..a przynajmniej narazie.

   O tak. I właśnie dzisiejszym miłym akcentem matury ustnej z języka angielskiego zakończyłam swoje maturalne zmagania. Jestem właśnie chyba najszczęśliwszym i najbardziej wolnym człowiekiem na Ziemi. Dwa koszmarne tygodnie stresu. Jeśli ktoś mi powie, że matura to banał.. być może. Na tym świat się nie kończy, ale jest również ważna. Teraz będę żyła w świadomości, że mam najdłuższe w życiu wakacje, a gdy przyjdzie odebrać wyniki (kiedyś niestety ten piękny, błogi czas się skończy), może być tylko lepiej. Przynajmniej mam taką OGROMNĄ, OGROMNĄ NADZIEJĘ!
 
Zawsze zastanawia mnie czym żyją ludzie nie mający nadziei. Przecież oni chyba na nic w życiu nie czekają, nie oczekują nic od swojego życia, nie przejmują się nim. Czy tak się w ogóle da?


Tymczasem, jeśli nie wiecie co zrobić ze swoim życiem, podrzucam Wam piękną historię opowiedzianą przez siostrę zakonną... poświęćcie swoje 10 minut :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz